::księga gości::

2008
luty
2007
grudzień
listopad
październik
sierpień
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
anéantissement
(...)
"Być może, ale pan także! Zresztą wszystko jest dziwne. Życie, ludzie, wszystko jest jak brudna piana, która unosi się na powierzchni wody, dopóki nie utonie. Przypominam sobie sen, który mnie często nawiedza. Stoję na szczycie kolumny i nie mogę z niej zejść. Kręci mi się w głowie, gdy spojrzę w dół, i wiem, że muszę zejść, ale nie mam odwagi, by rzucić się na dół. Nie mogę się utrzymać i pragnę spaćś, ale nie spadam. A mimo to nie zaznam spokoju, dopóki nie zejdę, nie zaznam spoczynku, dopóki nie znajdę się na ziemi. A gdyby mi się to udało, chciałabym zapaść się pod ziemię... Czy odczuwał pan kiedyś coś podobnego?" 
(being mlle Julie; minus Freud, plus Schopenhauer i Nietzsche)

Wszystko na niby, literacko albo wirtualnie. Szkoła mnie kocha, przytula i glaszcze po głowie, ja zastanawiam się jak uciec. Robię egzemplarz Heddy, zobaczymy.
hattifatteners 2008-02-06 17:25:18
skomentuj (2)
bieguni
Les voyages imaginaires i nie tylko, samochodem na wschód, pociągiem w dół mapy, niedługo jeszcze trzeci koniec świata. Uciekam z i do. Bo lepiej. Wciąż te same piosenki i nowe książki, ale bez przesady. Uśmiecham się czasem, do przesady. Wracam, przestaję.
hattifatteners 2007-12-02 22:00:06
skomentuj (1)
huśtawka.
Ja już tylko płaczę w kącie, wypowiadam wiele wulgarnych wyrazów pod adresem okrągłego stołu, Michnika i referatów na historię. Pod adresem świata każącego mi wstawać, iść i walczyć. Pod swoim własnym, bo wiadomo. Nie chcę, nie mogę, nie mam ochoty, nie potrafię. Ale najbardziej nie chcę. Spóźniony bunt trzylatka, nie mam dwudziestu lat, mam dwanaście, nieoperacyjnie i bez szans na poprawę; czy ktoś miły sfinansuje mi wycieczkę do Szwajcarii i bezbolesną eutanazję?
hattifatteners 2007-11-26 22:32:06
skomentuj (1)
rekonstrukcje
Kolejny weekend nicnierobienia, prawie niewstawania z łóżka, chociaż powinnam, powinnam, powinnam (na przykład czytać Heideggera, pójść do kilku kin i paru teatrów). Kolejny wywoływania duchów i podróży na wschód. Lowry, Jung, Hesse i gnostyckie apokryfy.
Powiedziałam komuś, że jest dobrze i prawie nie kłamałam.
hattifatteners 2007-11-12 00:49:39
skomentuj (2)
monadologia
Niewiele radosnego się zdarza, więc ciągle śmieję się z donkiszotów (1605,1615,japierdolę) emooklutyzmu i lucyferycznej pogoni za pełnią życia, a zadając sobie kolejne unde malum patrzę w zachwycie na pana-od-filozofii, który nawet mówiąc o Leibnizu porywa (co to będzie przy Foucault). Dyskutuję o teatrze o którym nie mam pojęcia, ale to nawet lepiej, z tym większą pewnością mogę bronić własnych tez, oraz obejmuję funkcje. Ograniczam zapędy autodestrukcyjne, z wyjątkiem tych związanych z samochodem. W międzyczasie próbuję nie wylecieć ze studiów, ale tu bez większych sukcesów.
Czekam aż bozia przykopie mi znowu.
hattifatteners 2007-10-24 22:50:57
skomentuj (2)
dla noży i butów
A jednak nie mogłam, a piłam. Skracałam życie, o 80, 160, 240 minut; ale to ciągle trochę za mało i zbyt wolno. Coraz mniej siły żeby zawsze przegrywać, w uciekaniu też w zasadzie jestem niezła, w opiaty albo do psychiatry, do psychiatry lepiej, bo bliżej. Coraz mniej siły żeby wstać i uciec gdziekolwiek, więc może po prostu prześpię i nie będę się budzić już wcale.
(tak to taka demonstracja bo jestem bardzo emo, a teraz proszę zabrać mnie na wódkę i powiedzieć że wszystko będzie dobrze, chociaż przecież wiem, że nie będzie)

hattifatteners 2007-10-16 08:26:34
skomentuj (2)
przed sobą cały świat, tak?
W nowy rok z nową depresją, chyba podstawowe motto życiowe, na zawsze, bo przecież nigdy nie skończę studiów i zawsze będzie jakiś nowy rok i jakaś nowa depresja; wszystko jak zwykle, wszystko w normie: emocjonalnie we wczesnym gimnazjum i nie chce być inaczej, chociaż chciałabym żeby w końcu chciało. Bo ileż można. Kolejne retoryczne pytania, rozwijam w sobie jako (tym razem) studentka filozofii cnoty stoickie, idzie jak zawsze, chociaż coraz mniej się dziwię; przeskakuję tylko kolejne kłody rzucane pod nogi przez obie uczelnie, zawiązały spisek z komunikacją miejską i deszczem, szeroka koalicja z którą nie mam szans.
Wolałabym móc pić wódkę, ale nie mogę, nie piję.
hattifatteners 2007-10-09 17:59:47
skomentuj (3)
.
ja mała kasia
m.
l.
k.
k.
b.
a.